Witaj na mojej stronie. Znajdziesz tu aktualności ze świata, trochę informacji na temat sportu, polityki... Strona będzie stale rozwijana i dodawane będą do niej kolejne działy, informacje, itd. Zapraszam!Stronka najlepiej działa pod Firefoxem, można go pobrać za pomocą buttonu po prawej stronie
Koniec TCS
Triumfatorem 55. Turnieju Czterech Skoczni został 21-letni Norweg Anders Jacobsen. Ostatni konkurs w Bischofshofen wygrał 16-letni Austriak Gregor Schlierenzauer. Adam Małysz zajął w niedzielnych zawodach 8. pozycję. W TCS był 7.
W pierwszej serii najlepszy skok oddał Austriak Gregor Schlierenzauer - 139,5 m i o 4,6 pkt. Wyprzedzał Norwega Anders Jacobsen, który skoczył 137,5 m.
Ten drugi miał rywalami dużą przewagę w klasyfikacji generalnej Turnieju czterech Skoczni, ale w drugim skoku skoczył pokazał ogromną klasę i wylądował na 142 m (289,1 pkt). Nieco bliżej skoczył Schlierenzauer, ale dzięki przewadze z pierwszej serii i doskonałym notom o 2,8 pkt wyprzedził Jacobsena, triumfatora TCS.
Dzięki dobrej postawie w Bischofshofen drugie miejsce w TCS zajął Schlierenzauer. Trzeci w klasyfikacji był także trzeci w ostatnim konkursie cyklu, Szwajcar Simon Ammann.
Małysz w pierwszej serii uzyskał 129,5 m. Polak przegrał rywalizację ze Szwajcarem Andreasem Kuettelem, ale do drugiej serii awansował jako jeden ze "szczęśliwych przegranych" z pojedynków KO.
W drugim skoku Małysz nieco się poprawił i uzyskał 133,5 m i z łączną notą 252,4 pkt zajął 8. miejsce.
Świetnie w konkursie spisał się Kamil Stoch. W pierwszej serii uzyskał 126 m, przegrał wprawdzie z Thomasem Morgensternem, ale - podobnie jak Małysz - awansował jako jeden z pięciu przegranych w serii KO. W drugiej serii Stoch wykonał znakomity skok - uzyskał 134,5 m i ukończył zawody na wyśmienitej 9. pozycji. Z Małyszem przegrał o zaledwie 1,1 pkt. W klasyfikacji generalnej TCS Stoch był 15.
Ostatnie, 50. miejsce w konkursie zajął Stefan Hula, który w pierwszej serii wylądował na 113,5 m.
Zwycięzcą drugiego konkursu 55. Turnieju Czterech Skoczni został w poniedziałek Szwajcar Andreas Kuettel. Organizatorzy postanowili zakończyć zawody po rundach k.o. ze względu na silny wiatr.
Kuettel, który za skok na 125,5 m otrzymał notę 135,9 pkt, wyprzedził Fina Mattiego Hautamaekiego o 2,9 pkt (skok 125,0). Trzeci był Japończyk Noriaki Kasai - strata 3 punkty (128 m).
Adam Małysz zajął dwunastą pozycję - nota 123,9 (skok 120,5), a Kamil Stoch (116,5 m - nota 115,7 pkt) 21 miejsce. Rafał Śliż (99,5 m - nota 77,6) zakończył zawody na 48 pozycji. Za Polakiem znaleźli się tylko Japończyk Takanobu Okabe i Yong-Jik Choi (Korea Płd.).
Czytaj dalej
REKLAMA
Z trójki polskich skoczków startujących w rywalizacji par pojedynki wygrali Małysz i Stoch. Małysz skakał w parze z 21- letnim Francuzem Davidem Lazzaronim, który lądował dwadzieścia metrów bliżej (nota 78,4). Przeciwnikiem 19-letniego Stocha był Włoch Sebastian Colloredo. Włoch, młodszy od Polaka o ponad trzy miesiące, lądował na 110 metrze otrzymując notę 103,0 pkt. Nie popisał się Rafał Śliż, który skoczył zaledwie 99,5 metra i przegrał z Austriakiem Wolfgangiem Loitzlem mającym rezultat o 10 i pół metra lepszy.
Tylko czternastu zawodników lądowało za granicą 120 metrów. Najdłuższym skokiem na 128 metrów popisał się najstarszy uczestnik zawodów Japończyk Noriaki Kasai, który urodził się 20 czerwca 1972 roku. Nie on jednak wygrał zawody tylko Kuettel, mający wynik o dwa i pół metra gorszy jednakże uzyskany w lepszym stylu. Także 125,5 m zaliczył drugi w konkursie Fin Matti Hautamaeki.
Rekordzistą obiektu, który zostanie zmodernizowany, pozostał więc z wynikiem 129 metrów Adam Małysz.
Nadal znakomitą formę prezentuje zwycięzca pierwszego konkursu z Oberstdorfu 16-letni Austriak Gregor Schlierenzauer. W poniedziałek poszybował na odległość 123 metrów, co dało mu czwarte miejsce. Piątą lokatę podzielili z notą 128,1 pkt Norwegowie Bjoern Einar Romoeren i Anders Jacobsen oraz Fin Arttu Lappi.
Triumfatorzy poprzedniego Turnieju Czterech Skoczni Czech Jakub Janda i Fin Janne Ahonen sklasyfikowani zostali odpowiednio na 13 i 16 miejscu. Dwukrotny złoty medalista olimpijski z Salt Lake City Szwajcar Simon Ammann był w Ga-Pa osiemnasty.
Po dwóch konkursach, w Oberstdorfie i Ga-Pa, na czele turniejowej klasyfikacji znajduje się Schlierenzauer wyprzedzając o trzy punkty poniedziałkowego zwycięzcę Andreasa Kuettela. 17,6 pkt traci do prowadzącej dwójki znakomicie prezentujący się w tym sezonie Norweg Anders Jacobsen. Małysza od lidera dzieli 21,2 pkt.
Kolejny konkurs zaplanowano na 4 stycznia na obiekcie Bergisel w Innsbrucku. W poprzedniej edycji turnieju triumfował tam Norweg Lars Bystoel. Drugi był Jakub Janda (Czechy), a trzeci Norweg Bjoern Einar Romoeren. O pierwszym w karierze zwycięstwie Bystoela w zawodach Pucharu Świata zadecydowała przede wszystkim regularność i ... łut szczęścia, dzięki któremu w obu seriach skakał przy podobnym, sprzyjającym wietrze. Pod nieobecność wycofanego z TCS po noworocznych zawodach w Garmisch-Partenkirchen Adama Małysza, najlepiej z czwórki Polaków spisał się w Innsbrucku Rafał Śliż zajmując 26. miejsce.
Źródło: onet.pl
Austriak Gregor Schlierenzauer wygrał w niemieckim Oberstdorfie inauguracyjny konkurs 55. edycji Turnieju Czterech Skoczni. Drugi był Szwajcar Andreas Kuettel, a trzecie miejsce zajął Adam Małysz.
Najlepszy polski skoczek powtórzył sukces sprzed dwóch lat, kiedy również w zawodach otwierających TCS zajął trzecie miejsce. Wtedy w klasyfikacji końcowej 53. edycji prestiżowej imprezy był czwarty.
W sobotę Małysz atakował podium z szóstego miejsca zajmowanego po pierwszej serii. Dwukrotny medalista olimpijski w pierwszej próbie lądował na 132 metrze. Pokazywany na telebimach trener Hannu Lepistoe wyglądał na zadowolonego, ale... nie do końca. Podobnie zresztą jak sam zawodnik, chociaż punktowo tracił bardzo niewiele do większości wyprzedzających go skoczków.
Wyjątkiem był Schlieranzauer, który uzyskał 135,5 m i od Małysza wywalczył blisko dziewięć punktów więcej. Niespełna pięć punktów dzieliło Polaka od lidera Pucharu Świata Simona Ammanna. Szwajcar skoczył 135 m.
W pierwszej serii zaskakująco dobrze wypadli Austriak Martin Koch - 135 m i Fin Janne Ahonen - 132,5 m, którzy dotychczas w tym sezonie nie imponowali formą. Obaj minimalnie wyprzedzali Małysza. Pewną niespodzianką było dopiero siódme miejsce i 131,5 Norwega Andersa Jacobsena, uważanego za jednego z faworytów turnieju.
Małe różnice punktowe w czołówce gwarantowały emocje w drugiej serii. Kiedy Jacobsen poleciał na odległość 135 m wiadomo było, że walka o podium będzie bardzo zacięta. Zaraz za nim na progu stanął Małysz i odparł atak młodszego o osiem lat rywala. 134 m i 0,6 pkt więcej.
Chwilę później Ahonen zepsuł skok i przestał się liczyć. Jednak ciągle na start czekało czterech zawodników. Szwajcar Andreas Kuettel uzyskał aż 136,5 m, trzy metry dalej niż w pierwszej serii, i pozostał przed Polakiem.
Zaraz po nim Koch i Ammann lądowali znacznie bliżej i spadli za podium. W tym momencie Małysz miał już pewne co najmniej trzecie miejsce. Pozostało tylko czekać co zrobi rewelacyjny Schlierenzauer.
16-latek potężnie się wybił i pięknie leciał. Zastrzeżenia można mieć tylko do lądowania, ale brak telemarku wymusiła fantastyczna odległość - 142 m. Austriakowi zabrakło półtora metra do obowiązującego od trzech lat rekordu Norwega Sigurda Pettersena.
Zwycięstwo Schlierenzauera, który dzięki wygranej wyprzedził Ammanna w klasyfikacji generalnej PŚ, było zdecydowane. Kuettela wyprzedził o dziesięć, a Małysza aż o 16 pkt. Triumf nastolatka z wypełnionego po brzegi stadionu wokół skoczni (mieści 24 tysiące widzów) śledzili jego rodzice. Mama nawet nie starała się ukryć wzruszenia.
To trzecie zwycięstwo Schlierenzauera w tym sezonie. Był także trzeci i czwarty (nie startował na inaugurację cyklu w Kuusamo). Austriak z pewnością pozostanie faworytem bukmacherów do końcowego zwycięstwa w TCS.
29. miejsce w konkursie zajął Kamil Stoch. Na półmetku był 24., ale w drugiej próbie nie zdołał nawet przekroczyć granicy 120 m. Zresztą do finałowej trzydziestki awansował dość szczęśliwie, bowiem przegrał rywalizację w parach z Norwegiem Ljoekelsoeyem. Zakwalifikował się jako jeden z tzw. lucky losers.
Stefan Hula, trzeci polski skoczek w konkursie, został zdyskwalifikowany po pierwszej serii za zbyt luźny w pasie kombinezon.
Kolejny konkurs już w poniedziałek w Garmisch-Partenkirchen. W niedzielę kwalifikacje.
Adam Małysz prowadził po pierwszej serii, ale ostatecznie zajął trzecie w niedzielnym konkursie PŚ w skokach narciarskich w norweskim Lillehammer. Polak uzyskał 137,5 m i 127,5 m, co przełożyło się na notę 264,7 pkt.
Dla Małysza, który w dniu konkursu obchodził 29. rocznicę urodzin, było to 61. miejsce podium w historii startów w Pucharze Świata. Ostatni raz na podium stanął 12 marca 2005, gdy triumfował w Oslo.
Oprócz trzeciego miejsca w Lillehammer Małysz sprawił sobie dodatkowy prezent - w kwalifikacjach ustanowił rekord skoczni - 142 m.
W klasyfikacji generalnej PŚ Małysz awansował na ósme miejsce.
Zwyciężył rewelacyjny Austriak, Gregor Schlierenzauer, który lądował na 134 m i 137 m (276,0 pkt.). 16-latek, dla którego był to pierwszy triumf w zawodach PŚ, po pierwszej serii był trzeci, jednak w drugiej serii skoczył rewelacyjnie i dzięki temu wygrał.
Drugi był Norweg Anders Jacobsen, który za skoki na odległość 136 m i 131,5 m uzyskał 269,2 pkt.
Małysz już w sobotę pokazał formę na miarę podium PŚ, jednak w pierwszej serii upadł przy lądowaniu i dostał bardzo mało punktów. W drugiej dalej od niego skoczyło tylko trzech zawodników. Gdyby nie upadek, byłby w czołówce.
Liderem PŚ po trzech konkursach jest Ammann, który po blisko sześciu latach od ZIO 2002 znowu zaczął przypominać tamtego złotego skoczka. Jednak uwaga koncentruje się przede wszystkim na młodych Schlierenzauerze i Jacobsenie.
Za tydzień miały odbyć się konkursy w czeskich Harrachovie, ale ze względu na wysoką temperaturę i brak śniegu zostały odwołane. Być może dla podtrzymania formy polska kadra A wystartuje w dniach 13-14 grudnia w Pucharze Kontynentalnym w fińskim Rovaniemi.
Siatkarska reprezentacja Polski przegrała w finale mistrzostw świata z Brazylią 0:3. Była to pierwsza porażka biało-czerwonych podczas turnieju. Kolejny raz mistrzami świata zostali Brazylijczycy. Od początku pierwszego seta zarysowała się wyraźna przewaga mistrzów świata. Polacy wyszli na parkiet stremowani i to było to widać w ich poczynaniach. Losów meczu nie udało się odmienić do końca spotkania. Polacy zdobyli srebrny medal!
Podczas ceremonii wręczania medali po zakończeniu siatkarskich MŚ polscy zawodnicy, wicemistrzowie świata, weszli na podium w jednakowych, granatowych koszulkach z numerem "16". To hołd dla tragicznie zmarłego w 2005 roku Arkadiusza Gołasia. Z takim właśnie numerem grał w reprezentacji jeden z najzdolniejszych polskich siatkarzy. Paweł Zagumny został wybrany najlepszym rozgrywającym mistrzostw świata siatkarzy, które odbywały się w Japonii. Do nagrody MVP, czyli najlepszego siatkarza mistrzostw nominowany został (obok GIBY, który otrzymał tytuł i Kazijskiego) Mariusz Wlazły. Pozostałe wyniki:
najlepszy atakujący - DANTE Gumaraes Amaral (Brazylia)
najlepszy blokujący - Aleksiej Kuleszow (Rosja)
najlepszy zagrywający - Matej Kazijski (Bułgaria)
najlepszy libero - Aleksiej Werbow (Rosja)
najlepiej puntktujący - Hector Soto (Portoryko)
Siatkarska reprezentacja Polski wygrała z Bułgarią 3:1 w półfinale mistrzostw świata, które odbywają się w Japonii i zagra z Brazylią o złoty medal. Pierwszego seta polscy siatkarze wygrali dość pewnie, w drugim mimo dużej przewagi polskigo zespołu Bułgarzy wygrali 28:26, ale trzeci i czwarty, a szczególnie czwarty set był popisem Polaków. Jutro mecz o złoto z Brazylią, wszystko się może zdarzyć... GRATULACJE I POWODZENIA CHŁOPAKI!
Po zaciętym spotkaniu Polacy pokonali Rosję 3:2. Sprawdziło się stare siatkarskie powiedzenie "kto prowadzi 2:0 i nie wygrywa 3:0 przegrywa 2:3". W pierwszych dwóch setach Polacy grali słabo i zakońcayły się one kompletną klęską polskiego zespołu. W trzecim secie za M. Wlazłego i S. Świderskiego Raul Lozano wprowadzil do gry G. Szymańskiego i P. Gruszkę. Jak się później okazało był to przełomowy moment. Trzeciego seta Polacy trochę szczęśliwie wygrali, ale w czwartym i piątym secie 'zdemolowali' rosyjską ekipę. Jutro mecz z Serbią, OBY TAK DALEJ CHŁOPAKI!
Koniec drugie tury wyborów samorządowych. Frekwencja w stosunku do pierwszej tury wyższa była tylko w Warszawie, gdzie przed Kazimierzem Marcinkiewiczem wygrała Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Polacy znakomicie spisali się w pierwszej fazie mistrzostw świata siatkarzy. Nasi zawodnicy wygrali wszystkie pięć spotkań i jako jedyni nie stracili jeszcze seta. Świderski jest najlepszym atakującym, Zagumny wystawiającym. Miejmy nadzieję, że 'pary' wystarczy siatkarzom do końca turnieju, szanse na medal są bardzo duże :)
Dobiegły końca wybory samorządowe w większości miast i wsi w Polsce. W stolicy ciągle toczy się walka o fotel prezydencki. Do drugiej tury przesli Hanna Gronkiewicz-Waltz i Kazimierz Marcinkiewicz. Gwiazdą wyborów został Krzysztof Kononowicz, kandytat na prezydenta Białegostoku. Zachwycał wypowiedziami, a z resztą:
Na tym filmiku mamy okazję podziwiać elokwencję superstara.